:: kuleszablog

:: księga gości

2010
luty
styczeń
2009
grudzień
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
luty
styczeń
2008
grudzień


Tagi

Tu też mnie można znaleźć:
grono.net
digart.pl

Zaglądam:
pussycat

17:50:21 2010-02-06

Sny
Mam lęk wysokości. Może nie jakiś potężny i może nie jakiś zbyt mały. Ale mam.

Miewam też sny, jak każdy z Was i jak każdemu śnią mi się rzeczy których się obawiam.
Łatwo więc domyślić się że zdarzało mi się wspinać na bardzo wysokie budynki, latać w nocy nad mrocznym lasem
lub spadać w wielką przepaść.
Bałem się. Za każdym razem czułem swój lęk. Jednak w śnie łatwiej o rzeczy irracjonalne i/lub odważne.
Niby to wszystko to normalka... lecz pomimo "popularności" tego typu snów zacząłem zastanawiać się po co one właściwie są.
Wierzę, że sny mogą uczyć. Ale czy mogą być przydatne do zwalczania fobii?
Myślałem o tym, czy jak śnią mi się duże wysokości i gdy strach jest taki realny to ma to wpływ na moją psychikę.


Przykład może wydawać się śmieszny, banalny lub głupi... ale prawdziwy:

Odgarniałem dzisiaj śnieg z dachu mojego domu(szara bryła piętrowego budynku).
I jak to mam w zwyczaju, będąc na tym dachu stawałem czasem na krawędzi żeby powolutku oswajać się z wysokością(najlepszą receptą
na strach jest poprostu przełamanie go) wtedy przypomniały mi się moje sny i to, jak często w ostatnim czasie godziły w moje lęki.

Co tu dużo mówić...
Różnicę widać pomimo tego, że ostatnią styczność z wysokością miałem kilka miesięcy temu.
Może wydać się to niektórym błachostką albo nieprawdą, ale uważam że nasz mózg nie bez powodu częstuje nas
dawkami nocnej adrenaliny. Myślę, że dzięki takim snom łatwiej jest oswoić się z rzeczami których się boimy
bo są nam mniej obce.

Mam nadzieję że komuś przyda się ta krótka notka.
Jeśli z czymś się nie zgadzacie(lub zgadzacie), pomogło(lub nie pomogło) to proszę o komentarze.


Tagi: sny, sen, lęk, lęki, fobia, fobie

skomentuj (1)

20:38:59 2010-01-13

Marzenia
Marzeń nie można tłumić logiką.

Tagi: marzenia, logika, cel, tłumik

skomentuj (0)

01:10:47 2009-12-22

Porażka
Brak porażki również może okazać się zwycięstwem.


skomentuj (0)

00:31:49 2009-09-14

Tczew 2009

Wreszcie wydarzyło się coś do opowiedzenia. Wyjechałem na warsztaty. Wiele się nauczyłem i nabyłem nowych umiejętności.
Ale zacznę od początku...
Pewnego pięknego dnia(28.08.09) wraz z kumplem wyjechaliśmy z Warszawy w celu złapania "stopa" do Gdańska. Po kilku minutach zatrzymał się całkiem niezły Mercedes z facetem w garniturze.
Rafał jest prawnikiem. Mądry człowiek który, można powiedzieć, osiągnął w życiu wiele i pomimo tego jest człowiekiem o wielkim sercu. Jest też właścicielem przedszkola w Józefowie "Sternik".
Pierwszą nauką jaką wyciągnąłem podczas wyprawy pochodzi od niego:
Człowiek który myśli tylko o sobie oraz dąży tylko do materialnych rzeczy(żyje przy tym bezrefleksyjnie), nie dostrzega tego co piękne w życiu. To jak z tą świnią, która z powodu swojego twardego karku nie zobaczy gwiazd.

Jechaliśmy jeszcze trzema innymi "stopami" a większość ludzi była ciekawa. Ale zbyt dużo działo się podczas całego pobytu, więc ograniczę się w pisaniu.

Po dotarciu do Gdańska noc postanowiliśmy spędzić w klubie "Absynth"(z braku noclegu). Tam również poznaliśmy sporo osób.
Około 4:30 postanowiliśmy pojechać do Sopotu, gdzie spędziliśmy wiele godzin na plaży(m.in. śpiąc). W Sopocie denerwował mnie ogrom reklam którymi jesteśmy atakowani na każdym kroku. Były one na barierkach, między latarniami na sznurkach... i nie sposób było się ich doliczyć.
Dlaczego ktoś posiadający pieniądze, może decydować o tak wielu rzeczach, ja przecież nie chcę oglądać tego syfu w miejscach publicznych, za które płacimy z własnej kieszeni. Na domiar złego, gdy próbowaliśmy spać, ktoś rozstawił przy nas głośniki.
To było kolejne wchodzenie w naszą prywatność, więc z kumplem przecięliśmy kabel od tego głośnika(kto tego nie popiera niech nie komentuje).

Kolejnym celem był Tczew. Na miejscu, z racji tego że mieliśmy dużo czasu, pomogliśmy zakonnicy zanieść kwiaty na cmentarz. Ona opowiedziała nam trochę o mieście i pogawędziła z nami miło. Po spotkaniu z nią zaszliśmy do Muzeum, w którym odbywała się akurat uroczystość ku czci Grzegorza Ciechowskiego.
Pewnie zastanawiacie się skąd Tczew na mojej mapie i co to były za warsztaty. Tczew, ponieważ jak co roku odbywa się tam Międzynarodowy Festiwal "Zdarzenia" a warsztaty były szczudlarskie. Drugiego dnia zaczęła się nauka, szła mi ona ciężko.
A z racji lęku wysokości ciężko było mi poczuć się na nich pewnie. Ale potrafię być uparty, bo pomimo kilku upadków podnosiłem się dalej, przełamywałem strach i próbowałem. Powiem Wam, że gdy się czegoś chce, to strach i zmęczenie nie może w tym przeszkodzić. Trzeba iść za marzeniami, a nie słabościami.
Ogólnie nie byłoby to takie ciekawe gdyby ten wyjazd polegał tylko na szczudłach. Tak naprawdę okazało się że umiejętność chodzenia na nich stała się podrzędną rzeczą. Bo z całych warsztatów wyciągnąłem nauki znacznie cenniejsze.
Nie wszystko jestem w stanie przekazać, bo niektóre rzeczy po prostu czuję i wiem że zmieniły coś we mnie.
To były dla mnie osobiste doświadczenia które ciężko jest wytłumaczyć. Jednak to co się uda, to się postaram.
Najwięcej nauczyłem się od osoby prowadzącej nasze zajęcia: Wiktora Malinowskiego. Bo poza tym, że uczył nas "używania ciała" to otworzył mi myślenie na pewne sprawy.
Sama parada, która odbyła się przedostatniego dnia okazała się ciekawym doświadczeniem. Idąc przez miasto w milczeniu i w towarzystwie "niedostępnych" kobiet oraz śpiewu ptaków, nie zwracając uwagi na ludzi, można poczuć się niesamowicie.
Bardzo chciałbym umieć przekazać to co przeżyłem i czego się nauczyłem. Ale chyba nie potrafię. Może jak coś przyjdzie mi do głowy to będę edytował tę notkę.
Dziękuję wszystkim poznanym ludziom z którymi dobrze spędziłem czas i od których mogłem się czegoś nauczyć.

Tagi: tczew, festiwal, zdarzenia, papier, szczudła

skomentuj (5)

00:03:04 2009-08-28

Światełko

Nie wiem czy wiecie, ale niebawem wejdzie w życie ustawa zakazująca sprzedaży „zwykłych” żarówek 100 watowych i stopniowo coraz niższych. Wszystko na rzecz lobby producentów świetlówek kompaktowych(czytaj: żarówki energooszczędne).

Jadąc dzisiaj autobusem, przez ramię jakiejś pani wyczytałem fragment artykułu w „Metrze”  w którym było napisane że już teraz ciężko jest dostać „setki”.

No i nie wiem jak Wy, ale trochę się zainteresowałem tematem tych żarówek. Wyczytałem że one wcale nie są takie opłacalne w domach jak zwykłe. Nie będę tutaj się rozpisywał na ten temat bo nie chcę uchodzić za fachowca, a powielać tekstów z for internetowych nie mam zamiaru.

Mogę jedynie powiedzieć, że nie podoba mi się odbiór wolności.

Przecież skoro ja chcę płacić więcej za prąd, to już moja sprawa.

Wiem że można to podważyć tym, że chodzi o ekologię, ochronę środowiska itd.

Ale trzeba wziąć pod uwagę, iż nie wszyscy naukowcy z tym się zgadzają(a raczej pseudonaukowcy się z tym zgadzają).

No dobrze. Pomińmy to, że nie wierzę „Grinpisom” i innym Zielonym potworkom.

Pomyślmy teraz o czymś ważniejszym, a mianowicie o zdrowiu.

Jeszcze niedawno pracowałem w firmie, gdzie całe dnie spędzało się przy sztucznym oświetleniu(ale w jakiej firmie jest inaczej). Za każdym razem kiedy wychodziłem z pracy dziwiło mnie to, że zaczynam widzieć coraz gorzej. Poszedłem do okulisty i nie wykazał on żadnej wady ani uszkodzenia.

Ale odkąd tam nie pracuję, wzrok mi się polepszył. A przecież nadal większość czasu spędzam przy sztucznym oświetleniu.

Winne okazało się światło. W pracy pochodziło ono ze świetlówek, a teraz przesiaduję w tym ze zwykłych żarówek. Po pierwszym wzrok mi się męczył dużo szybciej i widziałem coraz gorzej a po „przestawieniu się” na te drugie, mam lepszy wzrok i mniej zmęczone oczy.

Niedawno nawet byłem na pewnej konferencji w pomieszczeniu oświetlanym oczywiście „ekologicznie” i efekt był podobny.

 

Nie trzeba być prorokiem, żeby wiedzieć iż nasza wolność stopniowo i ledwo zauważalnie będzie coraz bardziej ograniczana...



...chyba że coś z tym zrobimy.

 


Tagi: oświetlenie, żarówki, świetlówki

skomentuj (0)

21:08:07 2009-08-12

Linki
Czasem zdarza mi się zamieszczać na blogu linki do różnych artykułów, filmów itd.
Staram się przy tym nie pisać zbyt dużego komentarza, bo jest on po prostu zbyteczny(w końcu po to daję odnośniki do stron)
Nie zawsze mam potrzebę dodawania czegoś od siebie, a dla Was jest to mniej literek na monitorach.
Więc proszę o wyrozumiałość względem mojej częstej ubogości tekstu.

A oto link na dzisiaj :)

http://www.rp.pl/artykul/9158,348102.html

Tagi: wildstein, ekologia, gmo, żywność, zdrowa

skomentuj (12)

13:35:11 2009-08-08

Cenzura
Oto jak działa "wolność słowa" w demokratycznym i próbującym nadążyć za zachodem państwie.

http://mamproces.pl/?page_id=249

Cenzura w ładnym papierku. Takie sytuacje utwierdzają mnie tylko w moich poglądach i potwierdzają teorie których się trzymam.

Tagi: wolność, słowa, proces, najfeld, cenzura, joanna

skomentuj (4)